Blog > Komentarze do wpisu
Sonet jedenasty, animowany

Dawno, dawno temu, w październiku 2009, przybyłam do Macedonii przekonana, że będzie pracowac w redakcji portalu dla mlodzieży.  Usłyszałam, że portal co prawda chwilowo nie działa, ale będzie- od jutra. Za tydzień. No, maksymalnie dwa. Ale w grudniu to już na pewno. Jak tylko administrator, biedaczek wyjdzie ze szpitala, po tej operacji na ślepą kiszkę. Teraz to już naprawdę za tydzień! 25.02, na życie mamusi! Przed Wielkanocą. Zaraz po Wielkanocy. Itd. Czas płynął, portal nie działał, niżej czym najpierw się trochę przejmowałam, a potem zaczęłam sobie szukac innego zajęcia, bo pisanie artykułów, które według wszelkich znaków na niebie i ziemi nigdy nie zostaną przez nikogo przeczytane nie nalezy do najbardziej satysfakcjonujących zajęc świata. No i znalazłam: dzieci z Szutki, o których była z resztą mowa, hen w listopadzie, zanim blog zapadł w sen zimowy.

Jakoś jeszcze jesienią przyjechał z Norwegii szef międzynarodowej organizacji, do której należy i moja organizacja z Veles (ta od nieistniejącej strony), i centrum edukacyjne FILEO (to od dzieci). I jakos przy okazji pyta, czy skoro już prowadzę ten warsztat teatralny, to nie chciałabym na trochę zamieszkac na Szutce. Ja mówię, że oczywiscie i od razu, tylko jak? Ano, da sie załatwic u zaprzyjaznionej rodziny. Powiedział, po czym odleciał do Norwegii. A ja zaczęłam się zastanawiac: na Szutce chcę pomieszkac najbardziej na świecie, już od czasu, kiedy w piątej klasie na muzyce śpiewaliśmy "Jadą wozy kolorowe taborami, hej, Cyganie tak bym chciała jechac z Wami!". Ale jak to tak, że przyjdę pewnego dnia do jakiejś rodziny, i powiem: to ja teraz przez 4 dni będę z wami mieszkac, bo chcę sobie podpatrzec, jak żyjecie? W życiu! Więc zaczęłam kombinowac, co by tu zrobic, żeby wyszło to naturalnie i sensownie. I wymyśliłam, żeby w trakcie ferii zimowych robic codziennie jakieś warsztaty, tak, żeby wyszły z tego jakby półkolonie, wtedy musiałabym byc cały czas na miejscu, więc zamieszkanie na Szutce miałoby sens, a i miałabym szanse zrobic coś konkretnego z dzieciakami. Akurat wtedy poznałam ludzi z VCS, którzy zaczynali projekt z Animation Box, więc od słowa do słowa- ukradłam im sprzęt na dwa tygodnie stycznia, zawiadomiłam dzieci i... ruszyło!I to tak, że do dziś się nie chce zatrzymac, ba! Ku mej radości rośnie i rozpycha się, zajmując mi już ok 4 dni w tygodniu, choc ferie już dawno za nami, dzieci chodzą do szkoły, a ja znów mieszkam w Veles.

Animation box to pomysł pana ze Szwecji, o tego: www.erlingericsson.se, na to jak łatwo robic z dziecmi animacje poklatkowe. Nasze pudło wygląda tak:

 

Opis w języku wroga, bo to do artykułu na nieistniejący portal. Na dole układa się postaci i tło, a potem robi się zdjęcie zamontowaną na górze kamerą. Potem przesuwa się postaci troszeczkę- i znów zdjęcie. I tak aż do końca sceny. Do tego nagrywa się dźwięk, no i na końcu montuje- to ostatnie to już moja działka. Montuje się po partacku, bo się nie umie, ale dzieci i tak mają radochę, że się rusza i wygląda jak prawdziwy film.

Mam 3 grupy małych filmowców, dwie już skończyły swoje pierwsze filmy, trzecia kończy dźwięk. A jak na razie oto dwa gotowe dzieła.

FILM 1 grupy WWF (nazwa to podobno od jakiegoś turnieju mordobicia, nie wiem, ale wchodzący w skład grupy chłopcy zdają się wiedziec) "Zakochany anioł"

Jest po macedońsku, więc w skrócie przybliżę fabułę: Dziewcze zostaje napadnięte podczas spaceru przez złego człowieka z nożem, ale nagle zjawia się dwóch aniołów: dobry anioł Marko i zły Anioł-Nosorożec. Nosorożec nie chce pomóc dziewczynie, ale jego brat Marko ratuje ją i w ten sposób zdobywa jej serce. Zły anioł jest zazdrosny, postanawia więc ich skłócic- mówi dziewczynie, że Marko ukrył przed nią swoją anielską tożsamośc i tylko udaje zwykłego chlopca. Angela, bo tak ma na imię dziewcze, obrażona zamyka drzwi, i na pukanie kochanka odpowiada, niczym bohaterka południowoamerykanskiej telenoweli, "Odejdź z mojego życia!". Ale serce jej mięknie, gdy słyszy "Jestem dobrym aniołem, nie ranię ludzi, proszę wybacz, pierwszy raz jestem zakochany". Ciąg dalszy nastąpi, jest właśnie robiony, i ma więcej zwrotów akcji niż cała "Luz Maria", w każdym razie rzecz będzie o ślubie.

 

FILM 2 grupy SZALONE DZIEWCZYNY o wiele mówiącym tytule "Przyjaciółki grają w kosza".

Przyjaciółki grają więc w kosza, ale jednej nie idzie i się obraża, ale pozostałe tłumaczą jej,że na początku zawsze jest ciężko i obiecują nauczyc ją dobrze rzucac. Wreszcie dziewczynce udaje się trafic do kosza, i przekonuje się do gry. Dziękuje swoim kolezankom i mówi, że są najlepszymi przyjaciółkami na świecie.

A na koniec: oto moje dzieciaki, z którymi będę tęsknic bardziej niż za czymkolwiek innym z Macedonii. Panie na lewo:

Panowie na prawo:

środa, 07 kwietnia 2010, hladna_nes
Tagi: Szutka

Polecane wpisy

  • Epitafium albo inwokacja. A tak naprawdę to pół na pół.

    Wraz z końcem czerwca przestałam byc wolontariuszką EVS. Wcześniej było wiele ciężkich pożegnań, a jeszcze wcześniej- miły czas zbierania owoców pobytu- konkurs

  • Sonecik piętnasty, sześcioletni

    Antonela: Psze paniii, a kiedy my będziemy oglądac ten film co pani mówiła? H: We wtorek. A: To kiedy? Ciemno, idziemy spac, wstajemy, i przychodzimy? H: Yyyyy.

  • Sonet czwarty - Szutka

    W sobotę zaczęła się najciekawsza częśc mojej pracy- prowadzenie zajęc w centrum edukacyjnym w Shuto Ozari, romskiej dzielnicy Skopje. Szutka, jak się ją popula