Blog > Komentarze do wpisu
Sonet dziesiąty- sałatka jajeczna.

Pilnie poszukuję przepisów na dania z jajek na twardo. Najlepiej takich, żeby nie było w nich czuc jajka. Na półce w lodówce leży z pięc pisanek, w torebce mam kolejne cztery, tych, które od niedzieli jedno po drugim wylądowały w moim żołądku nie będę nawet liczyc, a niektórzy odgrażają się, że moją z tak wielkim trudem zmniejszoną do 9 sztuk jajeczną kolekcję mają zamiar powiększyc. Bo Macedonia to nie Polska, że w sobotę rano przed telewizorem pomalujesz plakatówką pięc jaj na krzyż na święconkę, i gotowe! Nie,tu z wielkanocnym jajem nie ma żartów.

Macedońska pani domu w Wielki Czwartek wstaje przed piatą, aby  pofarbowac jajka zanim wzejdzie słońce. Tak ze 2-3 palety. A spotkałam i taką, która farbowała co roku po 120, żeby co najmniej 100 było "zdrowych", z nienaruszoną skorupką. Przynajmniej częsc farbuje się tradycyjnie na czerwono, z pozostałymi można sobie pozwolic na odrobinę szaleństwa. I co, to wszystko trzeba potem zjeśc?- pytałam przerażona. Nie no, jakie zjeśc, śmieją się rzeczone panie domu, przecież się da potem po jednym kuzynowi, sąsiadce, babci, chrześniakowi, pani z warzywniaka, przyjaciółce córki, stryjkowi z Kumanowa.... i poszły, całe dwie palety! No, co racja, to racja. Ale, chwilkę, przecież i sąsiadka, i babcia, i pani z warzywniaka, i nawet stryjna z Kumanowa, one też wstały przed świtem i też piętrzy się im na kuchennym stole kolorowa góra pisanek czekających na nowych właścicieli. Więc każde jajo dane oznacza, że jakieś jajo się dostanie, przez całe święta i kilka kolejnych dni te 2 palety razy ilośc prawoslawnych rodzin w Macedonii, ta nieskończonośc jajek będzie krążyc z rąk do rąk, pozawijana w białe serwetki, poupychana po kieszeniach, torebkach i plecakach. Jajka z najlepszymi życzeniami, jajka od serca, jajka pro forma, jajka "specjalnie dla Ciebie je zachowałam" i jajka "jak już przyszedłeś, to weź sobie" . Aż pod koniec tygodnia okaże się, że na stole kuchennym znów leżą dwie palety.

 

No, nie całe dwie palety. Przynajmniej kilku sztuk brakowac musi, chocby mieszkancy domu mieli silną alergię na nabiał i dostawali drgawek na sam widok żółtka. Bo jajkami należy się stuknąc. Najlepiej o północy z soboty na niedzielę pod cerkwią, po tym jak popowie obejdą ze świecami i ikoną 3 kręgi wokół cerkwi, i odśpiewają, co mają do odśpiewania w niezrozumiałym już dla nikogo języku starocerkiewnosłowiańskim. Stukanie to też poważna sprawa. Stukający Się numer jeden stuka jajko Stukającego Się numer 2 ostrym końcem ( 'główką') w ostry koniec. Następnie Stukający Się numer 2 uderza, za przeproszeniem, 'pupą' (tępym końcem) swojego jaja w jajo numer 1. Ten, czyje jajko przy tym nie pęknie, wygrywa. Swoim superjajem może stukac się teraz z kolejnym członkiem rodziny. Temu, kto w danym towarzystwie ma 'najzdrowsze' jajo, będzie dopisywało szczęście i zdrowie przez cały kolejny rok. Jaja oczywiście należy skonsumowac na miejscu, co w przypadku Veles oznacza: siedząc na grobie jakiejś swojej babci czy wujka, bo cerkiew otoczona jest cmentarzem. Skorupek lepiej nie wyrzucac, przynajmniej, jeśli jest się w kimś zakochanym, bo jeśli uda nam się nimi dotknąc wybranki czy wybranka tak, aby nie zauważył(a), jej/jego serce mamy już w kieszeni.

 

Skorupkowego czaru nie rzuciłam, ale za to wygrałam konkurs jajotwardości, więc przygotowuję się już psychicznie na 12 absolutnie beztroskich miesięcy. W takie wróżby to mogę wierzyc ;-).

wtorek, 06 kwietnia 2010, hladna_nes

Polecane wpisy