Blog > Komentarze do wpisu
Sonet osmymy- oh, Tannenbaum! wie treu sind deine Blatter

W Polszy swiąteczna atmosfera już się kończy, za to tutaj- właśnie się rozkręca. Z resztą jaka tam świąteczna: póki co noworoczna. Ponieważ prawosławne Boże Narodzenie wypada dopiero 7 stycznia, Sylwester wysuwa się na pierwszy plan. Zniżki w sklepach, prezenty, życzenia, dekoracje- wszystko jest "noworoczne", a nie świąteczne czy bożonarodzeniowe. A choinki, światełka i mikołaje zamiast, jak u nas na katolickiej północy, zaczynac powolną inwazję od chwili gdy dopalą się zaduszkowe znicze, pojawiły się nagle dokładnie 15 grudnia. I wtedy do mnie doszło, że 24 tuż tuż, i odezwał się pierwotny instynkt: czas kupic choinkę! Już mi zapachniało świeżym igliwiem, zaczęłam planowac, w którym kącie ją postawię, i czy rozważac lepiej małe drzewko, czy- bez ekstrawagancji- tylko  symboliczną gałązkę. Idę na bazar, a tu ani pieńka. Za to po drodze minęłam veleszańskie świąteczne dekoracje: lampki zawieszone na słupie tak, że tworzą stożek w kształcie drzewska. Coś mi zaczęło nie grac, ale pytam znajomych: gdzie się kupuje choinki? A, są w kwiaciarniach, i w centrum handlowym, ale najtaniej to w chińskich marketach. Jak to w chińskich marketach? Chiński market to to co u nas zwykle nazywa się "Wszystko za 4 złote albo więcej a może i mniej, zależy jak pan trafisz". Znaczy szmelc z chin wszelaki stłoczony na małej powierzchni. No i gdzie tam zmieścic drzewo, jeszcze by się nim stłukło te gipsowe figurki i gargamelowate kubeczki. Z resztą czego jak czego, ale jodły z Chin się nie nie przywozi. Jodła? Czy ja wiem ile jodła by kosztowała? Cale moje kieszonkowe co najmniej, jak nie jeszcze troche. Nikt nie kupuje żywych drzewek na święta, no chyba że bogacze których stac na te z importu, bo w Macedonii szkolek na choinki nie ma. Moge za to wybierac miedzy plastikowymi drzewkaimi we wszelkich mozliwych wzorach i kolorach, jest nawet wersja zielono-biala, ze niby przypruszona sniegiem, a Stevche do biura kupil zlota. No tak, i coz z tego, skoro mi sie zapach lasu i igly na podlodze marzyly?

Z nie do konca zrozumialej dla mnie przyczyny na kazdym rogu za to mozna kupic balony. Na druciku, na sznureczku,na niteczce, nadmuchane, nienadmuchane, serduszka, zwierzaczki, a najczesciej cos podluzno-kanciastego co chyba ma przypominac glowe krolika. Interes najwyrazniej jest dochodowy, bo przerzucili sie na niego wszyscy dotychczasowi uliczni sprzedawcy parasoli, a i dolaczylo sporo nowych. Z bukietami nadmuchanych balonow- krolikow przywiazanymi do siebie i sciskanymi w rekach balonikami-serbuszkami kolysza sie na wietrze jak teczowe banki, jeden obok drugiego. Szczegolne wrazenie robia na placu Makedonia, gdzie wokol choinki i stoisk z grzanym winem tancza swoj dziwny taniec, zamieniajac plac w basen z kolorowymi pileczkami. Gdzie podziewaja sie te wszystkie sprzedane balony, nie wiem. Czy daje sie je w prezencie, jak kwiaty? Czy moze przystraja sie nimi salon przed noworocznym obiadem? W ramach odliczania dni do swiat kupuje sie codziennie krolikostwora w innym kolorze, upycha w jednym pokuju, a 1 stycznie o polnocy uroczyscie przebija wszystkie pinezka? Ostatnia wersja nawet mnie kusi, ale jeszcze by mnie greenpeace dopadl za zle traktowanie zwierzat.

wtorek, 29 grudnia 2009, hladna_nes

Polecane wpisy